Przyzwyczailiśmy się już do wszędobylskich kamer – monitoring na lotniskach, ulicach, w sklepach, miejscu pracy. Tymczasem według Najwyższej Izby Kontroli cały czas brakuje przepisów regulujących ochronę danych osobowych pozyskanych wskutek tego rodzaju środków bezpieczeństwa.

Kontroli poddano monitoring miejski i współpracę jego operatorów z policją. Według Izby „poważne wykroczenia” stanowiły tylko jedną dwudziestą wszystkich zarejestrowanych incydentów. Zdecydowany prym w zidentyfikowanych czynach niedozwolonych wiodły przypadki niewłaściwego parkowania. Te stanowiły od około połowy do aż 99 procent wszystkich zarejestrowanych zdarzeń.

Inną podniesioną przez NIK kwestią jest sprawa prywatności danych zarejestrowanych przez monitoring osób. Najwyższa Izba podkreśla, że brak w Polsce ustawowej regulacji wyznaczającej granicę między – tu cytat ze strony NIK – „troską o bezpieczeństwo a konstytucyjnym prawem obywatela do ochrony wolności i prywatności”. Miasta nie prowadzą też statystyk dotyczących skuteczności monitoringu we wskazywaniu sprawców zdarzeń niedozwolonych . Kamery montowane przez policję w newralgicznych częściach miasta w dużej części przyczyniały się co prawda do ujmowania przestępców, ale przecież nie tylko ich wizerunek jest rejestrowany.

Dla przykładu: kamera zainstalowana w kantorze nie rejestruje tylko twarzy jednego złodzieja, ale setek i tysięcy uczciwych klientów. Analogiczna sytuacja ma dotyczyć aż 20 procent skontrolowanych miast, które niedostatecznie dbają o zabezpieczenie danych osób zarejestrowanych przez monitoring. Nie jest to jednak podyktowane złą wolą lub uchybieniami miast, a niedostatecznymi wymogami prawa. Dlatego adresatem wniosków NIK jest Rada Ministrów, która ma zająć się ustawowym uregulowaniem sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.